Moje włosy szczególnie na końcach szybko stają się suche, więc zastanawiam się nad prostą pielęgnacją, którą mogłabym regularnie wykonywać w domu. Nie zależy mi na całej półce kosmetyków, tylko raczej na kilku produktach, które rzeczywiście będę systematycznie stosować. Interesują mnie przede wszystkim maski, odżywki i olejki, ale trudno zdecydować, od czego najlepiej zacząć. Przy poznawaniu podstaw takich zabiegów pomocne bywają artykuły na
paniuroda.pl, natomiast chciałabym również poznać zwyczajne domowe doświadczenia. Czy dobra pielęgnacja wykonywana samodzielnie pozwoliła Wam ograniczyć dodatkowe zabiegi fryzjerskie? I ile mniej więcej wydajecie miesięcznie na kosmetyki do włosów, jeśli zależy Wam na niewielkiej liczbie produktów?