Cześć wszystkim! W tym roku postanowiłem, że prezenty będą przede wszystkim sensowne i przydatne, bez zbędnego kombinowania. Dlatego to czego teraz szukam to wyłącznie
praktyczne prezenty do 200 zł, które naprawdę wchodzą do codziennego użytku. Najlepsze jest to, że w tej cenie da się znaleźć mnóstwo rzeczy, które rozwiązują małe, ale irytujące problemy – coś, co człowiek otwiera, mówi „o, dokładnie tego mi brakowało” i od razu zaczyna korzystać. Nie chodzi o efekt „wow” na moment rozpakowywania, tylko o to, żeby za miesiąc, dwa, pół roku obdarowany wciąż się cieszył, że to dostał. To zmienia całe podejście do wyboru – zamiast patrzeć na błyskotki, myślę o tym, co komu ułatwi życie, co zaoszczędzi czas albo po prostu sprawi, że dzień będzie przyjemniejszy. Okazuje się, że w budżecie do dwustu złotych jest naprawdę spory wybór takich właśnie rzeczy. Czuję ulgę, bo nie muszę już polować na promocje za tysiące, żeby zrobić wrażenie. Wystarczy dobrze pomyśleć o potrzebach drugiej osoby. Ktoś też ostatnio przeszedł na ten tryb myślenia?