Dziewczyny, jestem dziś tak potwornie zmęczona, że chyba zaraz zasnę na stojąco. Mąż w delegacji, dzieciaki od rana marudzą, a lodówka świeci pustkami. Zazwyczaj staram się robić duże zapasy przez internet i zamawiam wszystko z
hipermarketu spożywczego, bo to niesamowita wygoda, kiedy kurier wnosi ciężkie torby na piętro, no ale w tym tygodniu zupełnie o tym zapomniałam. Teraz stoję przed dylematem, co podać na obiad, bo maluchy krzyczą, że są głodne, a ja nie mam siły nawet obrać ziemniaków. Jedyne ratunek w tej sytuacji to chyba
jedzenie z dostawą do domu, bo przynajmniej zjedzą coś ciepłego, a ja nie będę musiała sprzątać kuchni. Doradźcie, co najchętniej zamawiacie dla takich kilkulatków, żeby zjadły chętnie i nie marudziły przy stole, bo pizza już nam się trochę przejadła.